sells gorzów
masita gorzów
AZS AJPWywiadyKoszDo kawy

Maciejewski: Jak dobrze posiejesz, to plony w kolejnym sezonie będą obfite [WYWIAD]

Z trenerem InvestInTheWest Enea Gorzów Dariuszem Maciejewskim o podsumowaniu sezonu w Energa Basket Lidze Kobiet, europejskich pucharach, transferach i planach na kolejny rok rozmawiał Piotr Kaczmarek.

Piotr Kaczmarek: Przed sezonem mówiło się, że Polkowice to faworyt do złota, a pozostałe drużyny powalczą o drugie miejsce w EBLK. Czy ten srebrny medal w Gorzowie smakuje jak złoto?

Dariusz Maciejewski: Na pewno zrobiliśmy w tym sezonie kawał dobrej roboty. Szczególnie do historii przejdzie, to co zrobiliśmy w play-off. Jeszcze chyba nikomu kto zajął po sezonie zasadniczym siódme miejsce, nie udało się zdobyć srebrnego medalu. Jestem dumny z dziewczyn. W finale zawsze gra się o jak najwyższe cele. CCC Polkowice, to był kosmiczny zespół, dla którego to złoto w EBLK było zarezerwowane. W zespole z Polkowic przed tym sezonem były dwa cele – zdobyć mistrzostwo Polski i osiągnąć sukces w EuroLeague Women. Zbudowali bardzo silny zespół i wejście do najlepszej ósemki w Europie, to był duży sukces dla tego klubu. W lidze było widać ich siłę. Mocna drużyna z długą ławką i wysoką kulturą gry. Wszystko było na bardzo wysokim poziomie i nie było szans ich przeskoczyć. Miałem nadzieję, że może będzie ta szansa w jednym meczu w Gorzowie ich „ugryźć”. Zabrakło nam Mashy Papovej i po naszej grze było widać, że jak wypadnie jeden kluczowy zawodnik z naszej drużyny, to wystarczyło to na troszeczkę słabsze drużyny, ale na pewno nie wystarczyło na Polkowice.

W rundzie zasadniczej zespół grał dużo poniżej oczekiwań (bilans 14:10). Co trzeba było zrobić przed play-off, by indywidualności stały się prawdziwą drużyną, która będzie gryźć parkiet i walczyć o każdą piłkę?

W trakcie sezonu połączenie gry w europejskich pucharach z rozgrywkami Energa Basket Ligi Kobiet jest bardzo trudnym zadaniem. Sam byłem na meczu CCC Polkowice z UMMC Jekaterynburg, gdzie na papierze CCC było bez szans, a UMMC dopiero w końcówce przepchało ten mecz. Było widać, że drużyna z Jekaterynburga bardziej lata i zalicza kolejne spotkania. Prawdziwe oblicze tej drużyny było w finale EuroLeague Women, gdzie byli w pełni skoncentrowani na swoim celu. Tak samo było w naszej drużynie. Mieliśmy całkowicie nowy zespół, zawodniczki przyleciały w różnych terminach. Część z nich nie zagrała ani jednego meczu przed sezonem i tak naprawdę sezon zasadniczy był elementem zgrywania tej drużyny. Doszło do tego zmęczenie europejskimi pucharami. Nie jesteśmy dobrze położeni logistycznie. Mamy niedaleko Berlin, ale jak wylatujemy rano, to musimy wyjechać z Gorzowa 5-6 godzin przed lotem. Loty po Europie nie są długie, ale od wyjścia z domu do przyjazdu do hotelu to jest 10 godzin. My jesteśmy zespołem, który bardzo dobrze przygotowuje się pod przeciwnika i im mniej tego czasu, tym większa korzyść dla przeciwnika, a duża strata dla nas. Play-off to pokazały, że jak byliśmy dobrze przygotowani, to potrafimy wygrywać i grać na zakładanym przez nas poziomie. Nawet kontuzje jeszcze bardziej nas konsolidowały i tworzyliśmy prawdziwy zespół.

Czy klub zdecyduje się na udział w kwalifikacjach do EuroLeague Women, czy kolejny sezon zagramy w EuroCupWomen?

Musimy się głęboko zastanowić co z tym zrobić. Bez hali nic nie zrobimy. Doszliśmy znowu do momentu, że hala jest kluczowa dla rozwoju klubu. Tego rubikonu możemy nie przeskoczyć. Znowu to widowisko będzie tylko dla wybranych osób. Musimy też być organizacyjnie lepszym zespołem, by podjąć rękawicę gry w EuroLeague Women. Aktualnie optymalny jest wariant udziału w EuroCup, gdzie nie ma słabych drużyn i są to odpowiednie rozgrywki dla naszego klubu. Pewne jest to, że musimy grać w Europie, bo inaczej nie ściągniemy zawodniczek pokroju Papova, Zoll, Juskaite, czy Atkins. Takie zawodniczki jako pierwszy warunek stawiają, czy gramy w europejskich pucharach. Euroliga przy podziale na dwie grupy po osiem zespołów jest bardzo trudna logistycznie i finansowo. Do tego musimy jeszcze dojrzeć organizacyjnie. 

W sezonie 2019/2020 w EBLK nastąpi zmiana przepisów – tzw. liga open. Jak trener ocenia zmianę w przepisach i czy jest to szansa dla polskich koszykarek?

Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w trakcie rozgrywek. Sam optowałem za przepisem, by dać szansę młodzieży. Ta młodzież przy tym przepisie w większości klubów nie będzie z niego korzystała. Życie pokaże jak to będzie funkcjonowało. Na pewno będzie łatwiej trenerom prowadzić zespół w trakcie meczu. Kibice też nie rozumieją pewnych zmian w trakcie spotkania. Zmiany w naszym klubie były robione podwójnie. Jeżeli zmieniałeś Polkę, to automatycznie wprowadzałeś inną zawodniczkę zagraniczną. To wprowadzało trochę zamieszania i nie zawsze było z korzyścią dla zespołu. Najważniejsze, że są zmiany, bo ta sytuacja, która była teraz nic dobrego dla polskiej koszykówki nie wnosiła. Przepis o polskich koszykarkach przede wszystkim powinien być z korzyścią dla Reprezentacji Polski, a tak nie było. Nie zawsze korzystały z niego zawodniczki, które w kadrze miały możliwość grania. Nasze młode koszykarki muszą być przygotowane mentalnie do ważnych spotkań. Gdy walczymy o medale, to trener i koleżanki z drużyny muszą wierzyć, że one na parkiecie będą pomagać, a nie przeszkadzać. Potrzeba dużo cierpliwości, której czasami brakuje. Musimy pamiętać, że polska liga jest bardzo mocna i nasze zawodniczki w walce pod koszem ustępują fizycznością.

Koszykarki mają wakacje, a przed sztabem trenerskim okres ciężkiej pracy. Ważny kontrakt na kolejny sezon ma Annamaria Prezelj, a Ariel Atkins zagra w lidze WNBL w barwach Perth Lynx. Które zawodniczki mogą zostać w Gorzowie na kolejny sezon?

Chciałoby się, żeby nie zaczynać od tego samego miejsca i wymiany całej drużyny. Podejmiemy rękawicę, nie możemy jeszcze mówić o konkretnych nazwiskach, ale trzy może cztery zawodniczki z tego sezonu uda się zatrzymać. Jaki te rozmowy przyniosą efekt, to obecnie nie wiem. W zawodowej koszykówce nie masz szans na  utrzymanie zespołu. Rozmowy nie będą łatwe. Zawsze sukces w polskiej lidze, która jest bardzo silna w Europie, powoduje, że cena zawodniczki rośnie. Sukces czasami przy negocjacjach jest pewnym utrudnieniem i mamy tego pełną świadomość. Pracujemy mocno nad budżetem. Jak teraz dobrze popracujesz i zasiejesz, to plony w sezonie będą obfite. Rozmowy zostały rozpoczęte, ale nikt tak szybko kontraktu nie podpisze. Są Mistrzostwa Europy i wiele zawodniczek czeka do ich zakończenia. Pewne informacje, które mam od dwóch zawodniczek są takie, że będą czekać z decyzją do zakończenia Mistrzostw Europy.

Okres transferowy to również plotki. Czy temat powrotu do Gorzowa Agnieszki Szott-Hejmej jest rozważany przez trenera?

Nie rozmawiałem z Agnieszką o ewentualnym powrocie do Gorzowa. Wszystkie ruchy transferowe są na danych pozycjach. Agnieszka jest typową „3”. Zbudowanie zespołu jest bardzo trudne. Część drużyn nie ma trenerów i to działacze kontraktują zawodniczki. Mieliśmy przykład z Torunia, gdzie Stefan Svitek został postawiony pod ścianą. Zakontraktowanych 14 koszykarek i zrobił się konflikt. To trzeba wszystko dobrze przemyśleć w układzie personalnym. Kwestia czy jest to gracz zadaniowy, czy do pierwszej piątki. To wszystko ma duży wpływ. Dużo zależy też od ambicji i pogodzenia się z rolą w drużynie. Nie mówię, że nie, ale aktualnie takich rozmów z Agnieszką nie prowadziłem.

Autor: Piotr Kaczmarek
fot. Dawid Lis

Pokaż więcej

Piotr Kaczmarek

Inżynier transportu drogowego z wykształcenia, dziennikarz sportowy z pasji i zamiłowania. Co tu więcej pisać o sobie. Zobaczcie, z kim aktualnie współpracuje: redakcja serwisu speedwayekstraliga.pl, Ambasador PGE Ekstraligi, redakcja FB Koszykówka kobiet, komentator lajfy.com i sędzia okręgowy w Związek Piłki Ręcznej w Polsce.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close