sells gorzów
masita gorzów
AZS AJPGrabaKoszDo kawy

Zapomniana rocznica

Niezauważenie, przy blasku medali koszykarek AZS AJP, umknął pewien fakt, konkretnie pewna okrągła rocznica.

Otóż gorzowska drużyna koszykarek po raz pierwszy zagrała w rozgrywkach ligowych 60 lat temu. O ile najnowsza historia drużyny z ulicy Chopina jest powszechnie znana, a i losy ekipy zawodniczek Stilonu jeszcze pamiętane, o tyle początki gry pod szyldem Unii są już całkowicie niemal zapomniane.

Oficjalnie sekcja koszykarek w KS Unia powstała w 1957 roku, mniej więcej w tym samym czasie, w którym założono “na poważnie” drużynę męską. Pierwszy start w lidze, a w zasadzie w zalążku ligi wojewódzkiej, miał miejsce 60 lat temu. Był to sezon 1959/60. Gorzowianki w swoim premierowym meczu przegrały 21:50 z Lubuszanką Zielona Góra, a potem uległy także drugiej zielonogórskiej drużynie, Zrywowi. W sumie sezon został zakończony po … sześciu kolejkach, w których to niebiesko-białe zanotowały bilans: 6 porażek, w punktach 117:293.  

Przedziwna sytuacja miała miejsce w następnym cyklu rozgrywek. Zgłosiło się tym razem aż sześć ekip, w tym Powiatowe Ośrodki Wychowania Fizycznego ze Skwierzyny, Międzyrzecza, Szprotawy i … podgorzowskiego Zieleńca, a także rezerwy grającej w II lidze Lubuszanki. Unia, a od stycznia ZKS Stilon zwyciężyła w lidze wojewódzkiej z powodu konieczności wyłonienia mistrza przed eliminacjami o awans do II ligi. Nie dokończono sezonu, do eliminacji wyznaczono liderujący wówczas Stilon, który np. w meczu z koszykarkami z Zieleńca wygrał 25:5 (!). Sukcesem zakończyła się batalia o drugą ligę. Gorzowianki w Raciborzu pokonały miejscowy MKS oraz Bolko Świdnica, i zagrały już na szczeblu centralnym.

Drużyna trenera Tadeusza Gawlińskiego spędziła zatem sezon 1961/62 na parkietach II ligi poznańskiej, grając m.in. derby z Lubuszanką, oraz mecze z AZS-ami z Wrocławia, Poznania, rezerwami Lecha, oraz drużynami zakładowymi dwóch kopalń z Wałbrzycha. Frycowe zostało zapłacone przez beniaminka, jak to zwykle w takich przypadkach bywa. Udało się pokonać jedynie 56:42 Odrę Wrocław. Następnie były występy na parkietach woj. zielonogórskiego, rozwiązanie drużyny, powrót po czterech latach – na dwa sezony, i koniec żeńskiej koszykówki w ZKS Stilon na 15 lat. Nie w samym Gorzowie, bo w latach 70-tych i na początku 80-tych dzielnie poczynała sobie w III lidze ekipa SZS-AZS, z Elżbietą Kajzer-Rafalską na czele.

W sezonie 1983/84 młodziutka ekipa Znicza Gorzów, składająca się z uczennic szkół średnich, licealistek, wywalczyła sensacyjny awans do II ligi, pokonując Stomil Olsztyn, “Katarzynki”, czyli AZS Toruń oraz ŁKS II. Postanowiono tą utalentowaną drużynę przenieść do ZKS Stilon, gdzie zyskała ona możliwości rozwoju, głównie dzięki budowie przy ulicy Czereśniowej profesjonalnej, jak na owe czasy, hali sportowej. Trenerem był wówczas śp. Włodzimierz Ćwiertniak, pomagał mu Marian Gołąb.

Pięć lat trwała walka koszykarek Stilonu w II lidze. Rozpoczęło się, jak na beniaminka przystało, od porażki 42:75 ze Zniczem zażartej walki o utrzymanie. Ligowy byt został uratowany po zaciętym dwumeczu barażowym z Polonią II Warszawa. Grały w drużynie późniejsze długoletnie zawodniczki I-ligowe, jak Julita Orłowska (Robak),  Teresa Butrym (Cyfer), czy Alicja Oziembłowska.

Z każdym sezonem gorzowianki pięły się w hierarchii ligowej. W 1986 i 1987 były już na piątym miejscu, głównie dzięki przyjściu do zespołu Agaty Sakson-Bartosz i Heleny Ignatowicz-Rutkowskiej. Walkę o awans podjęły w sezonie 1987/88, tym razem lepsze okazały się jeszcze zawodniczki Czarnych Szczecin oraz AZS Koszalin. Do historii przeszły rozgrywane w kolejnym cyklu rozgrywek mecze z Widzewem. 75:49 (!) w Łodzi, a potem 59:53 w meczu o I ligę na Czereśniowej, dały awans, a w zasadzie przypieczętowały awans. Do niedawna na osiedlu Staszica widniał jeszcze namalowany białą farbą napis: “Stilon RTS I liga”. Tyle, że nie byłoby awansu, gdyby nie zwycięstwa w dreszczowcach we Wrocławiu – 64:63, Białymstoku – 75:74, oraz Gdańsku – 43:41. Tak, to nie pomyłka, to wynik meczu koszykarskiego, a nie żużlowego po czternastu biegach.

Ponadto w tzw. międzyczasie w gorzowskiej hali oglądano w latach 80-tych czarnoskóre Amerykanki, grające w barwach Glinika Gorlice, a także przyszłe wicemistrzynie olimpijskie z Seulu, wicemistrzynie świata, i mistrzynie Europy (m.in. Joannę Cupryś, Agnieszkę Jaroszewicz, Katarzynę Dydek), które to wystąpiły na mistrzostwach Europy kadetek Gorzów’1987.

W miarę rozwoju zespołu przybywało zawodniczek transferowanych z zewnątrz. Pojawiły się mistrzynie Polski, Beata Wieczorek z ŁKS i Lucyna Wierzbicka ze Ślęzy, a niedługo potem szczeciński zaciąg z rozwiązanej sekcji Czarnych. 11-12 listopada 1989 r. miały miejsce historyczne wydarzenia. Około 2.000 widzów – dostawiane trybuny, podesty i schodki, w “nabitej” do granic wytrzymałości hali przy ulicy Czereśniowej oklaskiwało zwycięstwo w pierwszym w Gorzowie meczu ekstraklasy koszykarek ze Startem Lublin 75:71. Walka o utrzymanie była bardzo zacięta, trzeba było przede wszystkim wyprzedzić rybnicki ROW, to się udało, a potem w barażach czekał już ponownie Widzew. Pojedynki zakończyły się tak samo, jak rok wcześniej. W nagrodę gorzowianki zagrały towarzyskie spotkania z drużynami z … Moskwy.

Lata 90-te, a zwłaszcza ich początek, to apogeum osiągnięć drużyny ZKS Stilon. Rywalizowała ona z drużynami z jeszcze wtedy licznych wielosekcyjnych klubów. Kibice mogli oglądać zespoły, których nie dane było oglądać przy Myśliborskiej, jak Lech Poznań, Wisłę Kraków, ŁKS. Przyjeżdżały wielka Olimpia Poznań, Włókniarz Pabianice, Włókniarz Białystok, wrocławska Ślęza, Spójnia Gdańsk i Bałtyk Gdynia, Stal Brzeg. AZS Toruń, Stal Brzeg, potem jeszcze Glinik Gorlice, Star Starachowice, AZS-y ze Szczecina, Rzeszowa.

W 1991 r. gorzowianki uplasowały się na siódmym miejscu w Polsce, a w 1992 r. już na szóstym. Na mecze koszykarek do hali przy ulicy Czereśniowej przychodziły tłumy kibiców, a że częstokroć spotkania te kończyły się minimalnymi zwycięstwami miejscowych nad bardziej utytułowanymi zespołami, toteż “Gazeta Lubuska” postulowała nawet … sprzedawanie relanium w kasie biletowej. Do annałów przeszedł “hitchcockowski” horror, czyli mecz pomiędzy Stilonem a Lechem Poznań rozegrany 30 stycznia 1991 r., kiedy to rezultat meczu w dramatycznych ostatnich sekundach dogrywki zmieniał się jak w kalejdoskopie, a całe spotkanie skończyło się wynikiem 88:87 dla gorzowianek.
Niemal każda relacja z meczu w Gorzowie rozpoczynała się słowami: “Ponownie horror”, “Horror przy Czereśniowej”, “Jak zwykle dreszczowiec”.

Szczecinianki Beata Szamyjer i Mariola Stanisławska, Białorusinki i Rosjanki: Nadieżda Barabanszczikowa, Nadieżda Nowikowa, Ludmiła Towstyka, Olga Sieliwiorstowa, do tego Rutkowska, Kielmel, Wierzbicka, Wieczorek, wspierane od czasu do czasu młodymi juniorkami, rywalizowały jak równe z równym w playoff. Po chwilowym kryzysie i walce o uniknięcie dolnych rejonów tabeli, w 1995 ponownie udało się zająć szóste miejsce. ZKS Stilon wywalczył awans do Pucharu Ronchetti, w którym ostatecznie, z wiadomych, finansowych, powodów nie wystartował. Samo to wydarzenie wymaga jednak odnotowania.

O klasie Stilonu świadczy fakt, że był to solidny zespół środka tabeli, zapraszamy na doroczny prestiżowy turniej “Zawsze z mistrzem”. Udało się rozegrać na 50-lecie klubu, sparring z reprezentacją Polski, przegrany zaledwie 61:62. Juniorki i kadetki ZKS zdobywały tytuły mistrza i wicemistrza Polski. Rezerwy nieźle radziły sobie na zapleczu ekstraklasy. Kilka gorzowianek powoływano do reprezentacji Polski. Przychodziły na studia do Gorzowa uznane zawodniczki, jak Monika Gonciarz, Edyta Żuk.

Sparringowo grano z zespołami z Węgier, Niemiec, Szwecji, Litwy, Czech, Słowacji, Słowenii. Coraz pewniej poczynała sobie młodzież: Agnieszka Cichocka, Alicja Suwary i Olga Wierzbicka. Wiele meczów zarejestrowały taśmy nieodżałowanej Telewizji Vigor.

Zimą 1996 młody, mało doświadczony zespół Stilonu, omal nie sprawił sensacji w playoff po wygranej w Gdyni z “dream teamem”, tamtejszą Wartą 73:69. To nie sensacja, to cud, tak brzmiał tytuł w Gazecie Lubuskiej. Jesienią było już bardzo dramatycznie, Stilon przegrał kilka początkowych spotkań i walczył do końca rundy zasadniczej o wydostanie się do bezpiecznej ósemki. Minimalnie lepsze były szczecinianki, toteż niebiesko-białe musiały przystąpić do barażowych “meczów śmierci” z Polonią Warszawa. 72:67, 73:65, 72:66, i po zaciętych bojach utrzymanie stało się faktem.

Sezon 1997/98 był ostatnim w historii występów koszykarek Stilonu, a przyszło się do niego przygotowywać, z uwagi na montaż parkietu dla siatkarzy, w sali Szkoły Podstawowej numer 13, gdzie drużyna gorzowska wygrała towarzyski turniej. Skład wzmocniła znakomita i rutynowana Wioletta Lewandowska, a do zespołu weszła okrzyknięta “królową z ósmej klasy” Agnieszka Szott. Kiedy wydawało się, że ponownie gorzowianki czekają ciężkie baraże o byt, przy Czereśniowej poległy takie tuzy, jak Włókniarz Pabianice i Fota Gdynia. Skończyło się szóstą lokatą w lidze, a na dodatek juniorki zdobyły mistrza Polski.

Z ciekawostek tamtych lat wypada wspomnieć o derbach z AZS Zielona Góra, podczas których doszło do małej zadymy w zielonogórskiej hali, o okradzeniu gorzowianek ze sprzętu przed meczem w Gdańsku, o występie Szamyjer i Rutkowskiej w eliminacjach do igrzysk w Barcelonie, o rzucie Kingi Koby w ostatniej sekundzie z połowy boiska dającym mistrzostwo Polski juniorek, wygranej koszykarek Stilon-SP13 w turnieju Toyoty, czy o rozegranym w Wałczu i przegranym około dwudziestoma punktami (sic!) meczu z kadrą narodową, podczas którego nie prowadzono protokołu.

fot. z archiwum autora

Trenerami gorzowskiej drużyny byli kolejno Tadeusz Aleksandrowicz, Zbigniew Andersz, Dariusz Maciejewski i Tomasz Herkt. Drużyna miała niezłe perspektywy, niestety poszła w rozsypkę, właśnie wtedy, gdy snuto powoli plany walki o pierwszą “czwórkę”. Skład miał wyglądać następująco: Lewandowska, Rucińska, Gonciarz, Cichocka, Żytomirska, Mądra, Najmowicz, Wieliszajewa, Szott …. Wsparcie zadeklarowały wówczas: Kostrzyn Paper (na poziomie 350 tys. zł), zielonogórska firma Dallas Company (200 tys.), Romabud (40 tys.), niestety radni miejscy nie zdołali znaleźć pieniędzy w miejskim budżecie, podobnie nie było odpowiedzi Kazimierza Marcinkiewicza na apel do władz Urzędu Wojewódzkiego o pomoc w znalezieniu sponsorów … Większość gorzowskich zawodniczek z trenerem zasiliła Ślęzę Wrocław i Stara Starachowice. Ciekawostką jest fakt, że już po upadku sekcji gorzowski Stilon otrzymał “zaległą, zza grobu” nagrodę fair play od samego ministra sportu, Jacka Dębskiego.

Koszykówkę kobiecą w Gorzowie reaktywowano w stowarzyszeniu pod nazwą Gorzowskie Towarzystwo Koszykówki – gdzie grały byłe zawodniczki Stilonu: Górnik, Wersty, Olga i Lucyna Wierzbickie, Sowińska, Nuszkiewicz, Nosewicz, Mieczyńska, Molska. To właśnie ta, wówczas III-ligowa drużyna, była zaczynem powstałej w 2000/01 drużynie AZS PWSZ. Najnowsza historia jest doskonale znana. Wygrana z SMS Warszawa, awans do ekstraklasy, historyczny medal po wygranych z Tęczą Leszno, mecze o mistrza Polski z Lotosem Gdynia, puchar FIBA, Euroliga, pięć dziesiątek zagranicznych koszykarek ze wszystkich stron świata, obietnice hali, kryzys tj. gra w środku tabeli, kolejny medal, kolejny finał. Pamiętać warto, że w AZS występowały byłe zawodniczki ligowe ZKS, jak Agnieszka Szott, Barbara Wójcik-Kaszewska i Edyta Żuk-Koryzna, a ponadto Katarzyna Czubak-Dźwigalska, Monika Kramer, Joanna Sochacka oraz Weronika Toporowska, które zaczynały grę jeszcze w strefowej lidze juniorek i kadetek w zespołach grających pod szyldem KS Stilon.

 

Autor: Tomasz Grabowski.

Fot.: zbiory autora

Pokaż więcej

Konrad Baranowski

Rzekomy redaktor naczelny i wydawca. Na swoim koncie ma pracę w portalu waszapilka.pl (nieistniejącym już), egorzow.pl, lubuskifutbol.pl (również zakończył swoją egzystencję) i w redakcji oficjalnej strony Stilonu Gorzów. Pomysłodawca powstania projektu sportowygorzow.pl. Człowiek od brudnej roboty.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close