sells gorzów
masita gorzów
StilonWartaNożna

Cóż to były za derby! Puchar dla Stilonu!

Ależ to były emocje! Dogrywki potrzebowali piłkarze Stilonu Gorzów Prosupport i Warty Gorzów, żeby rozstrzygnąć, kto podniesie wojewódzki Puchar Polski. Ostatecznie górą niebiesko-biali po dogrywce!

W pierwszych minutach aktywniej do ataku ruszyli piłkarze Stilonu, ale zostało to przełamane wyjściem na prowadzenie warciarzy. W 10 minucie piłkę z prawej strony boiska wrzucił Łukasz Kopeć, a najlepiej w polu karnym odnalazł się Dominik Zakrzewski, który mocnym uderzeniem nie dał szans Gabrielowi Łodejowi. Już minutę później niebiesko-biali powinni odpowiedzieć. Najpierw Vitaly Chizhykov przeniósł uderzenie jednego ze stilonowców nad poprzeczką, a chwilę później powstrzymał groźną sytuację w polu karnym.

Spotkanie później się uspokoiło, sytuacji nie było już tak wiele, aż w końcu z letargu postanowił kibiców wyprowadzić Adrian Nowak, który uderzeniem głową wykorzystał dobre dośrodkowanie Łukasza Maliszewskiego z rzutu rożnego. Wszystko to miało miejsce w 29 minucie. Trzeba przyznać, że było co oglądać i czym się emocjonować w tym meczu. W 39 minucie prowadzenie mogło wrócić do warciarzy. Po rzucie wolnym piłkę głową strącił Damian Szałas, ale ta jedynie obiła słupek. Odpowiedź niebiesko-białych w 43 minucie mogła być zabójcza. Nieporozumienie obrońców Warty chciał wykorzystać Michał Przybyła, który odebrał im piłkę i praktycznie wyszedł na czystą pozycję, ale w świetnym stylu powstrzymał go golkiper Warty. Remisowym rezultatem zakończyła się nam ta pierwsza połowa.

Trudno jest sugerować brak zaangażowania i walki na boisku w drugiej części spotkania, jednak o czymś świadczy fakt, że autor relacji do 68 minuty nic nie zanotował. Świetna gra w defensywie obu zespołów plus słoneczna pogoda i wysoka temperatura złożyły się na to, że do tego czasu żaden z zespołów nie potrafił sobie stworzyć naprawdę klarownej sytuacji. Zawsze brakowało dokładnego ostatniego podania, bądź sędzia odgwizdywał spalonego. Boiskowy impas mógł przełamać w 80 minucie Jędrzej Drame, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, ale jego strzał z pola karnego był zbyt słaby i pewnie złapał to ukraiński bramkarz granatowo-bordowych. Po drugiej stronie boiska w 85 minucie zmarnowali sytuację stuprocentową warciarze, co tak i jest mało powiedziane. Piłkę w polu karnym z prawej strony dostał Łukasz Kopeć, który oddał dobry strzał głową, świetną interwencją popisał się Łodej, dobić próbował jeszcze Dawid Ufir, ale został ofiarną obroną powstrzymany przez obrońcę Stilonu. To powinien być gol! Ostatecznie do rozstrzygnięcia wyniku potrzebna była dogrywka.

Początek dogrywki był zdecydowanie dla Stilonu. W 95 minucie z rzutu rożnego świetnie wrzucił Łukasz Maliszewski, a w polu karnym swój wzrost wykorzystał Jędrzej Drame i mieliśmy 2:1 dla niebiesko-białych!

Spore emocje mieliśmy w drugiej części dogrywki. Podopieczni Radosława Bubniaka walczyli ze wszystkich sił o wyrównanie, ale wysoką obroną stilonowcy robili wszystko, żeby nie dopuścić do zagrożenia pod swoją bramką. Stilon zdołał utrzymać prowadzenie uzyskane dzięki złotej bramce Drame. Do wyrównania mogło dojść jeszcze w 120 minucie, ale Maciej Kolasa po dośrodkowaniu z rożnego uderzył głową tuż obok słupka i tym samym Stilon Prosupport mógł świętować czwarte zwycięstwo w wojewódzkim Pucharze Polski od reaktywacji!

Radosław Bubniak (trener Warty): Obie drużyny były zdeterminowane, żeby wygrać. Była dogrywka i walka do samego końca. Szkoda, bo na pewno pozytywnym akcentem chcieliśmy zakończyć ten sezon. Gratulujemy Stilonowi. Świat się na tym nie kończy, trzeba za chwilę to wyrzucić z głowy i patrzeć z perspektywą tego, co przed nami. Uczulałem przed meczem, że musimy się wystrzegać stałych fragmentów, w przerwie również o tym rozmawialiśmy. Jutro mamy jeszcze spotkanie organizacyjne, żeby na spokojnie już podsumować ten sezon i w najbliższym czasie przedstawiony zostanie plan, jak będzie wyglądał kolejny sezon.

Dawid Sadowski (Warta): Wydaje mi się, że pierwsza połowa ze wskazaniem dla nas, później już trochę się wyrównało. Z racji tego, że w naszym zespole jest dużo kontuzji, to też mieliśmy małe pole manewru i w dogrywce to wyszło, bo brakowało jakości na ławce. Stilon wykorzystał dwa stałe fragmenty i wygrał.

Kamil Michniewicz (trener Stilonu): Nie wiem, czy do domu dojadę, takiej dawki emocji nie miałem chyba nigdy, ale najważniejsze, że są to dobre emocje. Pod względem przygotowania motorycznego na pewno mieliśmy łatwiej. Chodzi o zasoby ławki, ale też nasz faktyczny stan fizyczny. Mieliśmy badania na początku tygodnia i wiedzieliśmy, że czas będzie działał na naszą korzyść. Ostatecznie warunki były ciężkie i tych sił w końcówce zabrakło jednej i drugiej drużynie. Wiedzieliśmy, jak Warta gra i wiedzieliśmy, że musimy ruszyć od razu. Szkoda, że po dobrym fragmencie straciliśmy bramkę na 1:0. Zespół się podniósł, strzeliliśmy na 1:1, zareagowaliśmy bardzo fajnie. Cieszę się, że zmiennicy dali też trochę jakości. Dobrze, że daliśmy kibicom trochę radości, ale też sobie. Jest to dla nas początek budowy nowego zespołu, dla którego smaczkiem będzie ta runda Pucharu Polski w przyszłym sezonie. Chcielibyśmy trafić jak najlepszą drużynę w Pucharze, żeby się skonfrontować i zobaczyć, jak dużo nam jeszcze brakuje, ale przede wszystkim przeżyć fajną przygodę.

Alan Błajewski (Stilon): Jest to fajne uczucie, ten sezon nie był udany, więc chociaż taki puchar można wznieść i nic tylko się cieszyć. Z boiska fajnie to wyglądało, wyszliśmy jako drużyna i od pierwszej do ostatniej minuty dobrze wyglądaliśmy.

Warta Gorzów – Stilon Gorzów Prosupport 1:2 (1:1, 1:1, 1:2)

Zakrzewski 10′ – Nowak 29′, Drame 95′

Warta: Chizhykov, Siwiński, Gołdyn, Szałas, Majerczyk, Surmaj (109′ Sadowski), Kopeć (100′ Wierzbicki), Żeliszewski (46′ Mętlicki), Wiśniewski (115′ Jankowski), Zakrzewski, Ufir (85′ Kolasa).

Trener: Radosław Bubniak.

Stilon: Łodej, Komarnicki, Taranenko, Nowak (65′ Kunowski), Błajewski (80′ Drame), Maliszewski (119′ Bednarski), Świerczyński (70′ Jarosz), Łaźniowski (46′ Ograbek), Stańczyk, Przybyła (86′ Kaczmarczyk), Pakuła.

Trener: Kamil Michniewicz.

Sędziował Marcin Celejewski (Gorzów).

Widzów: 999.

 

kb

Fot.: Tomek Wrąbel

Pokaż więcej

Tomasz Wrąbel

Nazywam się Tomek Wrąbel, mam 20 lat i jestem fotografem. Sportem zajmuję się od 2017 roku, pracowałem w redakcji 66-400.pl, a następnie w Magazynie Lubuskim. Mieszkam w Ośnie Lubuskim, ukończyłem Technikum Budowlane w Gorzowie, w przyszłościzamierzam iść na studia o profilu fotograficznym. Lubię słońce, czekoladę i dobre filmy. Ale przede wszystkim – uwielbiam fotografować!W fotografiach, podobnie jak w życiu, szukam szczęścia, radości, emocji…Mam nadzieję, że znajdziecie te doświadczenia na moich zdjęciach.

Powiązane artykuły

2 Komentarze

  1. Taka ciekawostka. Na obecną chwilę 6 wsi i 69 miast mniejszych od Gorzowa stoi wyżej w hierarchii piłkarskiej od bezpiłkarskiej “stolycy województwa”. Najmniejsze: Starowice (wielkości Stanowic), Gać (wielkości Ciecierzyc), Nieciecza (wielkości Lubna), Giebułtów (wielkości Deszczna), Wólka Pełkińska (wielkości Janczewa). Na niedostępnym na dziś dla Gorzowa poziomie także Sieniawa, Stężyca, Biała Piska, czy Nowy Staw. Żeby zobrazować skalę upadku wystarczy powiedzieć, że np. w latach 1980-82 jedynym mniejszym od Gorzowa ośrodkiem miejskim stojącym wyżej był Mielec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close
Close