sells gorzów
masita gorzów
StilonWywiadyNożnaDo kawy

Kamil Michniewicz: Stilon to idealne miejsce do rozwoju [WYWIAD]

Stilon Gorzów Prosupport intensywnie przygotowuje się do gry w IV lidze lubuskiej. O poprzednim sezonie, przygotowaniach i przyszłości, czyli m.in. Ilance Rzepin i kadrze AMP Futbolu rozmawialiśmy z Kamilem Michniewiczem, trenerem Stilonu.

Dawid Lis: Panie trenerze, niestety, ale chciałbym zacząć od podsumowania trzeciej ligi.

Kamil Michniewicz, trener Stilon Gorzów Prosupport: Z perspektywy czasu wydaje mi się, że ten spadek był nieunikniony. Było zbyt dużo zawirowań w klubie w ostatnim czasie. Budowa zespołu tak naprawdę na tydzień przed ligą, później ograniczone możliwości finansowe, nawet zimą, żeby ściągnąć klasowych graczy, żeby odrobić stratę, którą mieliśmy. Aczkolwiek ciężko pracowaliśmy. Ten okres przygotowawczy pod względem pracy wyglądał bardzo mocno. Wynikowo nie napawał optymizmem, bo te sparingi wiadomo jak wyglądały, ale to miało swój powód w postaci zajęć, które mieliśmy. Początek wiosny wymarzony dla nas, bo wstrzeliliśmy się z formą idealnie i te pierwsze mecze wyglądały kapitalnie z naszej strony. Szkoda meczu w Radzionkowie, gdzie po bardzo dobrej grze przegraliśmy i od tego momentu coś się zacięło w zespole i sumarycznie spadliśmy. Cieszę się z jednego. Jeżeli już wiedzieliśmy, że spadniemy, to spadliśmy momentalnie szybko. Mieliśmy czas na to, żeby wykorzystać ostatnie mecze trzeciej ligi, żeby przygotowywać zespół młodych zawodników pod kątem kolejnego sezonu. Część z nich jest już dzisiaj pełnoprawnymi seniorami i przygotowuje się do nowych rozgrywek. Ten sezon nauczył nas jednego. Nie zbudujemy silnego klubu w momencie, gdy nie postawimy na fundamenty w postaci zawodników, którzy będą się utożsamiać ze Stilonem i którzy będą się stąd wywodzić. Jak widzimy dzisiaj, w kadrze zespołu mamy sześciu doświadczonych Stilonowców, 12 zawodników z akademii i już część z nich stanowi o sile zespołu i z zewnątrz mamy tylko trzech piłkarzy. Taki jest kierunek, taki będzie kierunek. Wierzę, że to pozwoli nam, mówiąc brzydko, wyprodukować nowe pokolenie zawodników, którzy będą następcami Kaczmarczyka, Maliszewskiego czy Świtaja, którzy chcą swoim doświadczeniem teraz pomagać.

Tego czasu w trzeciej lidze dla młodych było sporo. Jak trener ocenia ich rozwój?

Jeżeli chodzi o młodych zawodników, Stilon to jest idealne miejsce do rozwoju. Tu się nie mówi tylko o tym, że będziemy stawiać na młodych i będą mieli się od kogo uczyć, tu się na nich stawia. Dzisiaj przykład Pawła Świerczyńskiego, Kamila Ograbka, Gracjana Kunowskiego pokazuje, że warto ciężko pracować, warto starać się by grać w Stilonie, bo dzisiaj są zawodnikami podstawowego składu, rozwijają się bardzo szybko i wierzę w to, że w przyszłości pomogą nam wskoczyć na szczebel centralny, ale też sami dla siebie wyskoczą i będziemy mogli się cieszyć z ich gry na boiskach najwyższych lig.

Jak na ten moment można ocenić przygotowania do nowego sezonu?

Na tym etapie na pewno nie spuszczamy z tonu. Czy to przygotowanie do 3, czy do 4 ligi, te dwa tygodnie poświęciliśmy sobie na adaptacje do zajęć, przeprowadzanie badań, które są na poziomie ekstraklasy, mogę tak śmiało powiedzieć. Dzięki współpracy z AWF-em w Gorzowie monitorujemy zawodników, mamy wyniki, które pozwalają nam ocenić każdy parametr tych przygotowań. Na bazie tego dopasujemy obciążenia, bo już w tym tygodniu, właśnie korzystając z tych wyników, będziemy wchodzić w nowy etap trudnej i ciężkiej pracy. Będzie to dla nas bardzo ciężki tydzień. To wszystko po to, pomijając aspekt ligi, żeby się rozwijać piłkarsko. Będziemy trenować 7-8 razy w tygodniu, więc będzie to sporo jednostek jak na poziom czwartej ligi. Nie zamierzamy schodzić do poziomu tych standardów, które są jeżeli chodzi o trenowanie i zamierzamy pracować cały czas tak, jak byśmy grali o szczebel wyżej.

Wiadomo, że w sparingach nie wynik jest teraz najważniejszy, ale co możemy powiedzieć po pierwszych trzech spotkaniach kontrolnych?

Pierwszy mecz pozostawiam bez oceny. Zespół Meprozetu był na początku, dopiero się zebrał, miał ograniczoną liczbę zawodników. Wynik fajny (10:1 – dop. red.), ale w ogóle nie przywiązujemy do tego wagi. Była to jednostka treningowa, którą odbyliśmy. Drugi mecz z Kotwicą Kołobrzeg (1:7 – dop. red.) to bardo dobra lekcja gry w piłkę dla nas. Bardzo mocny zespół. Mieliśmy spore problemy, szczególnie w pierwszej połowie meczu. W drugiej już wyglądało to momentami lepiej. To też cenna lekcja dla tych młodych chłopaków, doświadczenie, które na pewno zaprocentuje. Sparing z Frankfurtem (1:2 – dop. red.) także miał dwa etapy. Pierwszy to trochę zbyt wolna gra, późno weszliśmy na swoje rytmy. Wynika to też ze specyfiki przygotowań. Wiadomo, że jesteśmy jeszcze trochę zamuleni treningami. Wytrzymałościowo jest już okej, co było widać po drugiej części, gdzie zespół Frankfurtu już praktycznie nie wychodził ze swojej połowy, a jak wychodził, to z nielicznymi kontrami. My już mieliśmy ten komfort, że mogliśmy kreować grę, budować swoje akcje. Szkoda, że nie wpadła jeszcze bramka, bo sytuacje ku temu były. Jest to część meczu, która na pewno napawa optymizmem. Dokładając do tego wyniki młodzieżówki, która pojechała na turniej do Ośna, którzy sobie bardzo dobrze radzą, to dobry prognostyk na kolejne tygodnie pracy.

W każdym ze sparingów lepsza była druga połowa. Z czego to wynika?

Ze specyfiki przygotowań. Jesteśmy na etapie wytrzymałości ogólnej, siły ogólnej i powoduje to to, że nie jesteśmy szybkościowo zespołem, który teraz dominuje. Te pierwsze momenty, kiedy rywal jest od nas świeższy i szybciej operuje piłką, to gra od nas lepiej. Nie jest to mój pierwszy okres przygotowawczy i wiem, że te sparingi na początku kończą się takimi wynikami. Chcemy zbudować szczyt formy na mecz ligowy. W ostatnim sparingu będzie nas interesował wynik.

Jakie są założenia na 4 ligę?

Wprowadzić nowe pokolenie i powalczyć o powrót do trzeciej ligi. Może nie ściągamy wielkich nazwisk. Wiemy, że głównymi faworytami będą Warta Gorzów i Carina Gubin, bo widać po personaliach jak mocno się zbroją i jak wiele inwestują w to, żeby ten awans osiągnąć. My postawiliśmy trochę inaczej. Chcemy postawić na młodzież z akademii plus doświadczenie. Jest to zdecydowanie tańszy wariant i organizacyjnie pozwoli nam trochę odsapnąć. Ale wierzę, że ta mieszanka będzie tutaj ryć tę trawę, pan Waldek mnie zabije za to słowo, ale będzie ryć trawę, żeby wydzierać punkty w każdym meczu i jesteśmy w stanie to osiągnąć.

Powrót do 4 ligi to także spotkania z Ilanką Rzepin. Będą one dla Pana szczególne?

Na pewno będą szczególne. Nie ukrywam, że Ilanka jest głęboko w moim sercu. To klub, w którym się wychowałem, spędziłem kupę fajnych lat. Do tej pory mamy bardzo fajny kontakt, współpracujemy ze Stilonem razem z Ilanką, bo to było dla mnie oczywiste. Trzymam za nich mocno kciuki, cały czas ten sentyment jest. Na pewno będzie to dla mnie bardzo trudny mecz, ale Ilanka ma swoje cele, my mamy swoje. Myślę, że sobie nie przeszkodzimy, a nawet możemy sobie pomóc. Część zawodników, którzy się u nas nie złapią do składu, pewnie trafi do Rzepina. Myślę, że będzie to mecz z otoczką przyjaźni, ale na boisku będzie walka. Dla mnie będzie to szczególny mecz.

Szatnia czy ławka się nie pomylą?

Gramy pierwszy mecz w Gorzowie, także prędzej ławka, ale już trochę tych meczów tutaj mam, więc myślę, że trafię na swoją ławkę. 

Poza trenowaniem Stilonu jest Pan także w sztabie szkoleniowym reprezentacji AMP Futbolu. Czym dla Pana jest ta współpraca?

Fot. Bartłomiej Budny

Kapitalna sprawa. Jeżeli chodzi o AMP Futbol, to jest odskocznia od lubuskiej piłki. Bardzo profesjonalnie zarządzana kadra przez trenera Marka Dragosza. Dzięki właśnie znajomości z Markiem, z którym się przyjaźnię, trafiłem do tej reprezentacji i od półtorej roku jestem w sztabie, odpowiadam za analizy. Przede wszystkim jest to ogromne wyróżnienie móc pracować z orzełkiem na piersi. Ale też wyzwanie i duże doświadczenie, bo sprzęt na jakim pracujemy, założenia, jakie mamy, są naprawdę na najwyższym poziomie. Pozwala mi się to w sposób trenerski bardzo mocno rozwijać. Cieszę się, że mam okazję w tej reprezentacji być, bo jest to dla mnie bardzo ważne i bardzo dużo z niej czerpię. Fantastyczny sztab, fantastyczni zawodnicy. Odliczam zazwyczaj dni do każdego kolejnego zgrupowania, wracam bardzo mocno pozytywnie naładowany z każdego z nich. Pomaga mi to też w tym, żeby ze świeżą głową wchodzić i pracować w naszych lubuskich realiach.

Jak ocenia Pan rozwój kadry AMP Futbolu?

Rozwijamy się w bardzo szybkim tempie. Przyszłoroczne Mistrzostwa Europy, które odbędą się w Krakowie, mogą spowodować, że ludzie zakochają się jeszcze bardziej w AMP Futbolu, choć już teraz widać, że zainteresowanie jest spore. Myślę, że jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę i powalczyć o medal. Taki jest cel i tak się przygotowujemy. Myślę, że utrzymamy to tempo rozwoju i już jesteśmy jedną z czołowych ekip na świecie.

Były dwa sparingi kadry AMP Futbolu w Rzepinie, czy będzie jakiś w Gorzowie?

Nie ukrywam, że będziemy próbować. Na pewno Rzepin organizacyjnie stanął na wysokości zadania. Kapitalna oprawa, kapitalnie przygotowane mecze. Myślę, że przekonałem włodarzy federacji, że warto w lubuskie przyjechać. Na pewno będę próbował, żeby odbyły się mecze na naszym obiekcie w Gorzowie.

Pokaż więcej

Dawid Lis

Dziennikarz sportowy z zamiłowania, od pewnego czasu także fotograf. Z mediami związany jestem od 10 lat. W swoim CV mógłbym wypisać sporo redakcji, ale po co? Większą część swojej „kariery” współpracuję z portalem SportoweFakty.pl, który od pewnego czasu jest częścią Wirtualnej Polski. Działam regionalnie, ale także na arenie ogólnopolskiej i międzynarodowej. Do swoich sukcesów dziennikarskich zaliczam obsługę medialną Letniej Uniwersjady w Kazaniu, czy też Akademickich Mistrzostw Świata i liczę na kolejne duże wydarzenia. Mam nadzieję, że nie znudzą Was moje teksty i zdjęcia!

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz również

Close
Back to top button
Close
Close