sells gorzów
masita gorzów
GrabaNożna

O tym, jak reprezentacja swoje mecze w Gorzowie rozgrywała.

Rozpoczęła się piłkarska wiosna, a wraz z nią kolejny odcinek serialu pt. “Biało-czerwoni”. Pierwsi ruszyli do bojów eliminacyjnych gracze kadr juniorskich. “Najstarsi górale” już powoli zapominają, kiedy ostatnio grała w Gorzowie jakakolwiek reprezentacja piłkarska, a już tylko nieliczni pamiętają wszystkie mecze. Warto przypomnieć, że i na Myśliborskiej kibice mieli możliwość obejrzenia ciekawych drużyn, w składach których znajdowały się wschodzące gwiazdy europejskiej, a nawet światowej piłki.

Pierwszy raz miało to miejsce 23 maja 1978 r. Niepisaną regułą było, że kolejne mecze, przynajmniej tych najmłodszych kadr, lokowano w coraz to nowych miastach, zwłaszcza nowo powstałych ośrodkach wojewódzkich. Oglądano więc biało-czerwonych w Siedlcach, Kaliszu, Tarnobrzegu, Elblągu itd. W końcu swojego debiutu doczekało się nowo powstałe województwo gorzowskie. Najpierw, w Gorzowie, juniorzy ulegli 2:3 kolegom – pamiętajmy o częstych sparringach i “Turniejach Przyjaźni” – z NRD. Dwa dni później, w Dębnie zanotowano remis 1:1. Bramki przy Myśliborskiej zdobywali: Erwin Grzegorczyk z Zabrza oraz bydgoszczanin, uznany później ligowiec (Pogoń, Legia, Eintracht) Janusz Turowski. Z kolei w Dębnie gola strzelił Jarosław Biernat, który wychował się w Szczecinie na boisku Pioniera, wokół którego jeździli 27 lat wcześniej … żużlowcy Stali w czwórmeczu towarzyskim. Dwaj ostatni ocierali się swego czasu o kadrę Piechniczka, siadając nawet na ławce rezerwowych, ale konkurencja była w czasach “Espana 82” spora. Po gorzowskim boisku biegał też Piotr Skrobowski z Wisły, odpowiedzialny za krycie samego Diego Maradony na młodzieżowych mistrzostwach świata w 1979 roku, później brązowy medalista hiszpańskiego mundialu, 15-krotny reprezentant “dorosłej” kadry. Kibice mieli też możliwość obejrzenia innego talentu, Mirosława Pękali ze Śląska, również kadrowicza z lat 80-tych.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, drzewo, na zewnątrz i przyroda

 

Kolejną okazją do obejrzenia biało-czerwonych był następny “dwumecz” kadry “juniorów młodszych grupa UEFA 81” z NRD. Tym razem w Gorzowie było 0:3, zaś w Barlinku 3:0. Warto wspomnieć, że był to okres selekcji do drużyny, która w kolejnych latach zdobędzie tytuły wicemistrza Europy. Na Myśliborskiej grał między innymi późniejszy wielokrotny kadrowicz u Łazarka i Strejlaua, Dariusz Wdowczyk.

18 lipca 1980 miało miejsce wydarzenie historyczne. Z okazji dorocznego „Turnieju Czterech Państw” na teren województwa przyjechali Duńczycy, Norwegowie oraz Holendrzy. Ci ostatni zameldowali się w Gorzowie, gdzie przy padającym deszczu i skromnej (tysiąc widzów!) widowni lepsza okazała się Polska, wygrywając 1:0 po golu Dariusza Dziekanowskiego. W składach roiło się od znanych później nazwisk. Niech żałuje ten, kto nie był na meczu.

W ekipie biało-czerwonych byli to: późniejsi uczestnicy Mundialu w Meksyku Dariusz Dziekanowski (Gwardia Warszawa) i Dariusz Kubicki (Lechia Zielona Góra), ponadto Dariusz Wdowczyk (Gwardia), uznany ligowiec Kazimierz Sokołowski z Pogoni Szczecin, strzelec gola na Camp Nou w meczu Pucharu Zdobywców Pucharów Andrzej Łatka (Sandecja), starszy brat Waldemara Jaskulskiego, Dariusz (Chemik Bydgoszcz), oraz kilku innych, późniejszych rutyniarzy ekstraklasowych: Krzysztof Walczak (Ruch), Robert Grzanka (Mazur Karczew), czy Jerzy Zajda (na ławce). Oranje wystawili skład z czterema (!) późniejszymi mistrzami Europy: Ruudem Gullitem, Frankiem Rijkaardem, Wimem Kieftem oraz Geraldem Vanenburgiem. Co ciekawe, Gullit i Kieft, którzy występowali w znakomitych klubach i świetnej reprezentacji Holandii, mają po tyle samo występów na mistrzostwach świata, co Dariusz Dziekanowski. Warto też sprostować krążącą niegdyś informację. Marco van Basten nie grał w tym meczu, nie siedział też na ławce, choć znajdował się już w owym okresie w kadrze juniorów “pomarańczowych”. Wystąpili natomiast bramkarz Theo Snelders (rezerwowy na Mundialu w USA), Jan Van Ede, Jan Gaasbeek, Hermann Verrips, Michael Snoei, Jerry Cooke, Rudy Das. Nazwiska niewiele mówią może kibicom piłki, ale większość z nich rozegrała ponad 100, a nawet ponad 300 meczów w holenderskiej ekstraklasie, w barwach FC Utrecht, Twente, Ajaxu, Feyenoordu, czy AZ Alkmaar. Prawdziwym rarytasem są zdjęcia z pożegnalnej kolacji w hotelu “Stilon” (18 lipca 1980 r.), na których znajdziemy samego Ruuda Gullita oraz późniejszego trenera Barcelony, Franka Rijkaarda.

Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie stoją i w budynku

 

Potem nastąpił jak wiadomo, stan wojenny, i kadry rozgrywały mniej spotkań. Nie oznacza to, że kontakty piłkarskie zamarły, zresztą piłkarze zawsze byli traktowani jak swego rodzaju “pieszczochy komuny”. W zasadzie tylko gra na dobrym poziomie w piłkę, oraz przebicie się do kadry, dawały możliwość wyjazdów zagranicznych, i to nie tylko do demoludów. Warto wspomnieć, że biało-czerwoni, także ci najmłodsi, zwiedzili w szarych latach 80-tych Ekwador, Chile, Peru, Gwatemalę, Kostarykę, kraje Maghrebu, Chiny, Filipiny, Hongkong, Indie, Japonię, Malezję, Tadżykistan i Uzbekistan, a także Bangkok.

12 kwietnia 1983 przy Myśliborskiej odbył się kolejny mecz. Tym razem juniorzy starsi zagrali ze starymi dobrymi znajomymi ze wschodnich Niemiec. Lepsi byli ponownie goście, wygrywając 1:0 po golu 4-krotnego później reprezentanta, Damiana Halaty. Z drużyny gości do pierwszej kadry przebili się jeszcze tylko Carsten Sanger oraz Waldemar Ksienzyk. Dużo okazalej potoczyły się losy przegranych. Józef Wandzik, Jan Furtok, Ryszard Tarasiewicz, Zbigniew Kaczmarek, Jan Urban, to filary kadry narodowej, delikatnie mówiąc dość rozrywkowej, na przełomie lat 80/90. Grał też ocierający się o kadrę i kryjący pięć lat później Maradonę i Caniggię w meczu z Ligą Włoską Bendkowski, ponadto Łatka, Rzepka, czy Świątek, oraz reprezentujący wówczas ZKS Stilon, łodzianin Sławomir Krawiec.

 

Jako że Gorzów liczył się w tej dekadzie w piłkarskiej Polsce, otrzymał jeszcze organizację dwóch meczów. Najpierw 27 marca 1984 zjechała tutaj drużyna juniorów starszych Rumunii. Mecz zakończył się remisem 0:0. Grali w biało-czerwonych barwach m.in. Jarosław Bako, Damian Łukasik, kilka niespełnionych i zmarnowanych talentów jak Wraga, Klemenz, Gruszecki, ponadto późniejsi rutyniarze ligowi: Araszkiewicz, Machaj, Myśliński, Wenclewski. Ukłonem w stronę gospodarzy było danie szansy gry Józefowi Ludniewskiemu ze Stilonu. Absolutnym hitem z perspektywy czasu jest występ w drużynie rumuńskiej dwukrotnego (!) zdobywcy Pucharu Europy w barwach Steauy i Crvenej Zvezdy – jedynych w historii dla krajów “bloku wschodniego”, uczestnika Mundialu w USA, Miodraga Belodedici (55 A). Wystąpili też w Gorzowie Emil Sandoi i Mircea Popa, którzy w barwach Rumunii zagrali ponownie cztery lata później przeciwko kadrze Wojciecha Łazarka w turnieju Israeli Tournament.

Obraz może zawierać: 6 osób, ludzie stoją, dziecko i na zewnątrz

 

Jesienią 1986 r. miał miejsce mecz mający największy ciężar gatunkowy. Oto w ramach eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy Polacy grali z Grecją. Wygrali gospodarze 1:0 po golu Eugeniusza Ptaka, ale narzekano na grę Polaków. Zdaniem redaktorów dobrze zagrali poza strzelcem bramki także: Andrzej Rudy i Jacek Ziober, natomiast pozostali nie wznieśli się ponad przeciętny poziom. W kadrze znajdowali się też Juliusz Kruszankin, który jedenaście lat później zagra jeden sparring w barwach gorzowskiego Stilonu, Mariusz Kuras, który zostanie w przyszłości trenerem niebiesko-białych, Adam Fedoruk, który przyjedzie jeszcze na turniej do hali przy ulicy Czereśniowej, Mirosław Dreszer, który z IV-ligowym Magdeburgiem wyeliminuje z Pucharu Niemiec wielki Bayern, Dariusz Fornalak, który będzie grał w “wielkiej Pogoni” z czasów Sabri Bekdasa, Jacek Duchowski, niespełniony talent ze Świnoujścia, który zagra u Andrzeja Strejlaua w meczu w … Teheranie, oraz Mirosław Jaworski, którzy przeżyje jeszcze z Ruchem czerwoną kartkę i w konsekwencji porażkę na stadionie Stilonu. W drużynie greckiej wystąpił natomiast Nikos Nioblias, który zaliczył trzy mecze na historycznym dla Greków mundialu w Stanach, oraz … 533 mecze w ekstraklasie.

Ostatni mecz miał miejsce już “za demokracji”. W zasadzie to więcej niż o tym spotkaniu mówiło się o aferze, w jaką wplątali się niektórzy działacze. Z kronikarskiego obowiązku warto wspomnieć, że kadra U-16 przegrała z Niemcami 0:3, nie mając nic do powiedzenia z następcami Lothara Matthaeusa czy Jurgena Klinsmanna. Grał u gości nie byle kto, bo Andreas Hinkel (na koncie 21 A) ze Stuttgartu, kilku juniorów Borussii czy Bayernu, w tym Thomas Hitzlsperger (52 A), brązowy medalista mundialu 2006. Bardzo ciekawe były też nazwiska po polskiej stronie. Rok później spora część tych piłkarzy zdobyła wicemistrzostwo Europy, i w nagrodę pojechała na mistrzostwa świata do Nowej Zelandii. Grali między innymi Napierała, Nawotczyński, Łobodziński, Sierant, Rogalski, Wisio, Hajduczek, a ponadto późniejsza gwiazda meczu z Kolumbią, po którym latały z okien telewizory, Tomasz Kuszczak, czy Radosław Matusiak. Warto odwiedzać stadion na takich z pozoru granych o “czapkę śliwek” meczach. Pytanie tylko, kiedy będzie podobna okazja. Młodzież z Polinezji Francuskiej pewnie będzie szansa zobaczyć raz w życiu. Bilety na mecz w Łodzi po 10 złotych. Dlaczego nie ma choćby namiastki takich meczów w Gorzowie, oto jest pytanie.

Autor: Tomasz Grabowski.

Pokaż więcej

Konrad Baranowski

Rzekomy redaktor naczelny i wydawca. Na swoim koncie ma pracę w portalu waszapilka.pl (nieistniejącym już), egorzow.pl, lubuskifutbol.pl (również zakończył swoją egzystencję) i w redakcji oficjalnej strony Stilonu Gorzów. Pomysłodawca powstania projektu sportowygorzow.pl. Człowiek od brudnej roboty.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz również

Close
Back to top button
Close
Close